Amerykanie zabili, Afgańczycy spalili polską flagę
W amerykańskiej akcji w prowincji Ghazni zginęli cywile. Wściekli Afgańczycy spalili polską flagę. Byli przekonani, że za operację odpowiedzialni są nasi żołnierze.
Fot. East News
Nocna akcja Amerykanów z udziałem Afgańczyków została przeprowadzona na początku stycznia we wsi Kalech Jebara w prowincji Ghazni. Jej celem było zabicie talibów, którzy znajdują się na liście wrogów rządu prezydenta Hamida Karzaja.
Zobacz też: Afganistan - wybory zakończone
Jak powiedział informator „Gazety Wyborczej”, Amerykanie i Afgańczycy zabijali talibów w ich domach, by uniknąć ofiar cywilnych i mieć pewność, że zlikwidowali właściwe osoby. W jednym z domostw żołnierze zostali ostrzelani. Wtedy amerykański śmigłowiec zaatakował dwa budynki. Mieszkańcy wsi twierdzą, że zginęło tam czterech cywilów. Było wśród nich dwoje dzieci w wieku 11 i 15 lat. Na dowód mieszkańcy pokazali reporterowi telewizji Al-Dżazira ciała zabitych.
Na antenie katarskiej stacji pokazano manifestację na głównej drodze z Kabulu do Kandaharu, podczas której Afgańczycy spalili polską flagę. Spłonęła też kukła prezydenta Karzaja. Demonstranci wykrzykiwali, że wojska koalicji, które okupują ich kraj, niczym nie różnią się od komunistów.
Zobacz też: Samobójczy zamach w Kabulu. Są ofiary
Dowództwo NATO w Afganistanie oświadczyło jedynie:
Prowadzone jest postępowanie wyjaśniające, które wszczyna się wtedy, gdy pojawiają się wątpliwości co do przebiegu akcji. Czekamy na raport końcowy.
Dowódcy polskiego kontyngentu w obawie przed utartą dobrej reputacji naszych żołnierzy i groźbą ataków interweniowali u Amerykanów w sprawie akcji. Obecnie za bezpieczeństwo w Ghazni odpowiada 2 tys. naszych wojskowych. Jeden z członków polskiego dowództwa powiedział:
To nie my zabiliśmy tych ludzi, ale oskarżono nas, bo Afgańczycy kojarzą Ghazni i Karabagh tylko z polskimi żołnierzami. Nie ma dla nich różnicy między mundurem amerykańskim i polskim, tym bardziej w nocy. Amerykanie nie kwapili się do wyjaśnienia tej sytuacji. Musieliśmy ich przekonać, by pojechali do tej wioski i przeprosili.
Zobacz też: Śmierć cywilów po nalocie NATO w Afganistanie. "Pomyłka"
Tak też się stało. Amerykański dowódca zapłacił wioskowej starszyźnie odszkodowanie za czterech zabitych. Obdarował afgańskich wieśniaków pieniędzmi, zwierzętami i żywnością. To częsta praktyka amerykańskiej armii, mająca na celu obłaskawienie Afgańczyków.
Polskie Dowództwo Operacyjne wydało komunikat w sprawie akcji w Kalech Jebara, w którym napisało:
Osoby cywilne nie zostały poszkodowane podczas operacji, a polscy żołnierze tylko zabezpieczali rejon akcji.
Zobacz też: Wojna w Afganistanie - w 2011 początek końca
Mjr Piotr Jaszczuk tak komentuje wątpliwości, dotyczące zabitych cywilów:
To była informacja sporządzona na podstawie wiedzy, jaką mieliśmy tuż po akcji. Z tego, co wiemy, ten 15-letni chłopiec sięgał po broń, ale nas tam nie było.
Źródło: gazeta.pl
- USA: Polak planował zamach podczas szczytu NATO?
- Radny śpiewa o "wielkim L. Kaczyńskim"
- Abp Dzięga: Prześladują chrześcijan
- Na okładce "Newsweeka": Jezus Maria, Żydzi!
- Duda: Rząd dał "Solidarności" w pysk
- Kaczyński: "Lenin wiecznie żywy". Wstyd
- Wałęsa: Czy prawica chce rozlewu krwi?
- Balcerowicz: Rząd ma rację ws. emerytur
- "Wyzysk pracowników. Tusk nie reaguje"
- PiS i SP: Szkoły potrzebują religii

tylko nie wiem po co ,bo zaloze sie ,ze gdyby Polska byla w tarapatach na nikogo nie moglibysmy liczyc jak zawsze zreszta...brzydko mowiac ,Polska lubi sie wpier*** tam gdzie nie ma
niegrzecznie ...
Kadrowicz dla GG: Udowodnię, że Smuda się nie pomylił