"Chcę ujeżdżać coś dużego". Tak reklamuje się armia!
Austriacka armia postanowiła zachęcić obywateli do wstępowania w jej szeregi. W tym celu powstała filmowa reklamówka. Szkoda tylko, że zachęca głównie do seksistowskich zachowań.
Fot. You Tube
Reklama przedstawia skąpo ubrane dziewczyny, które przytulają się do umięśnionego łysola. Osiłek siedzi na masce sportowego audi. Jest z siebie bardzo zadowolony. Mięśniak zadaje im pytanie:
Laski, chcecie wskoczyć na rundkę do mojego bolidu?
Laska, której dekolt właśnie pojawia się na ekranie w dużym zbliżeniu odpowiada:
Chyba nie, nie zmieścimy się wszystkie.
Nagle z kłębów dymu wyłania się czołg austriackiego wojska, wynurza się z niego przystojny żołnierz i krzyczy:
Co jest?! Chcecie się dziewczyny przejechać?
Zobacz też: "Niewidoczni" - reklama społeczna w konwencji horroru
Rozanielone dziewczęta zgodnym chórem przytakują i biegną za oddalającym się czołgiem. Na twarzy osiłka pojawia się wielkie zdziwienie:
A co z naszą jazdą?
Jedna z panienek odpowiada:
Zapomnij. Chcę ujeżdżać coś dużego.
Spot reklamowy do tej pory nie przysporzył austriackiej armii nowych rekrutów, wywołał za to prawdziwą burzę. Najbardziej oburzyły się organizacje feministyczne. Judith Goetz odpowiedzialna za problematykę feministyczną w Austriackim Związku Studentów powiedziała:
Ta reklama, to zakrawający na kpinę archaizm. Nie wiem, jak można w tak łopatologiczny, seksistowski sposób reklamować armię Austrii, której częścią są także kobiety.
Zobacz też: To kometa? Nie! To meteoryt? Nie! To... reklama!
Twórców reklamy to nie przekonuje. Są wyraźnie dumni ze swego dzieła. Zajmujący się marketingiem armii pułkownik Johann Millonig przekonywał, że niskobudżetowy spot zrealizowano świadomie :
Nasza reklama jest tak kretyńsko głupia, że staje się genialna.
Feministki nie dały za wygraną i postanowiły zaatakować wojsko przez internet. Przez całą dobę wysyłały maile protestacyjne. Sieć komputerowa armii nie wytrzymała zmasowanego ataku i zawiesiła się.
Zobacz też: Armia ma swoje logo, za 22 tysiące zł!
Naciskowi pań poddał się też minister obrony Norbert Darabos i kazał usunąć dyskusyjny film ze stron armii.
Spot zniknął, ale kontrowersje pozostały. Okazało się, że produkcja filmowa kwitnie nie tylko w austriackich siłach zbrojnych. Niedawno niemal identyczną reklamówkę stworzyła ukraińska armia.
Czyżby plagiat?
Źródło: gazeta.pl
- Z wojska ubędzie kapłanów
- Strona Ministerstwa Kultury nie działa. Atak w związku z ACTA?
- Dzieci szturmują internet
- Debata o ACTA nie pomogła? Będą kolejne protesty
- Boni: Debata o ACTA odbędzie się w internecie
- Hofman: ACTA? Tusk już podjął decyzję
- Tusk porozmawia z obywatelami o ACTA
- Coraz więcej skarg na rząd Tuska
- Graś o ACTA: "Ktoś się zagapił"
- Tusk: Rząd nie jest wrogiem internautów

!