Festiwal bramek w 1/8 finału Ligi Mistrzów
Oj się działo. Ten kto nie widział niech żałuje. Powody do radości mają Arsenal po wygranej 5:0 nad FC Porto i Bayern, który po porażce 2:3 awansuje do dalszych rozgrywek.
Fot. AFP/East News
W środowym spotkaniu 1/8 finału Ligi Mistrzów londyński Arsenal z nawiązką odrobił straty z pierwszego spotkania i po wygranej 5:0 nad FC Porto awansował do ćwierćfinału. Podopieczni Arsene'a Wengera już po dziewięciu minutach strzelili bramkę, która dawała im awans, jednak nie zwolnili ani na minutę, dzięki czemu rozgromili drużynę "Smoków".
Półfinaliści ubiegłorocznej edycji Ligi Mistrzów poprawili osiągnięcie z poprzedniego sezonu, kiedy to pokonali u siebie Portugalczyków 4:0.
Bohater meczu został Andriej Arszawin (Arsenal). Rosjanin miał wydatny udział przy trzech z pięciu goli. Ponadto sam kilkukrotnie mógł zdobyć bramkę, jednak nie zdołał znaleźć drogi do bramki Heltona. Drugim głównym bohaterem spotkania była obrona FC Porto - dziurawa jak ser szwajcarski . Krótko mówiąc obrońcy Porto w meczu z Arsenalem zaspali tak, że aż trudno w to uwierzyć. Już nie smok a wielkie "Zzzzzzzzz......" powinno być nowym symbolem piłkarzy z Estádio do Dragão
Tak padły bramki:
1:0 Nicklas Bendtner 9. min. Pojedynek główkowy z piłkarzem Porto wygrał Andriej Arszawin, piłka trafiła do Samira Nasriego, który zagrał "w uliczkę" do Rosjanina. Jeden z obrońców wygarnął piłkę spod nóg Arszawina, która trafiła do Bendtnera, a Duńczyk ze stoickim spokojem skierował ją do siatki.
2:0 Nicklas Bendtner 25. min Na lewej stronie boiska kilku przeciwników ograł Arszawin i podał wzdłuż bramki, a Bendtnerowi pozostało jedynie przyłożyć nogę, by zdobyć drugą bramkę.
3:0 Nasri 63. min. Francuz ograł na prawym skrzydle trzech rywali, wpadł w pole karne i z ostrego kąta podwyższył prowadzenie.
4:0 Eboue 66. min. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Portugalczyków piłkę przejął Arszawin, podał do Emmanuela Eboue, który ograł Heltona i lewą nogą kopnął piłkę do bramki.
5:0 Bendtner (karny) 90. min. Fucile sfaulował w polu karnym Eboue, do piłki podszedł Bendtner i pewnym strzałem ustalił wynik spotkania.
Festiwal bramek we Florencji
Niesamowite spotkanie obejrzeli kibice zgromadzeni na Stadio Artemio Franchi we Florencji. Tamtejsza Fiorentina w meczu z Bayernem Monachium dwukrotnie doprowadzała do wyniku zapewniającego jej awans do 1/4 finału Ligi Mistrzów, jednak ostatecznie dzięki trafieniu Arjena Robbena i lepszemu bilansowi bramkowemu przy porażce 2:3 to drużyna Louisa van Gaala ma powody do radości.
Od początku widać było, że ekipa z Monachium przyjechała do Florencji z minimalną zaliczką, ale... z dużą dozą pewności siebie. I co? Zuchwałość i pewność siebie monachijczyków wytrąciła rywali z równowagi.
Głównym bohaterem tego niezwykle emocjonującego widowiska był Arjen Robben (Bayern), który w 65 min meczu zdobył bramkę nawagę awansu. Holenderski pomocnik odebrał ją niesamowitemu Stevanowi Joveticiowi, który wcześniej dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Szkoda trochę walecznej Fiorentiny...nie!
Tak padły bramki:
1:0 Vargas 27 Hans-Joerg Butt źle interweniował po strzale Marco Marchionniego, a do piłki szybciej od Daniela van Buytena dopadł Juan Vargas i otworzył wynik spotkania.
2:0 Jovetić 54 Alberto Gilardino obsłużył dobrym podaniem niepilnowanego Stevana Joveticia, a ten pewnie uderzył w lew róg bramki Butta.
2:1 Van Bommel 60 Sygnał do odrabiania strat dał kapitan "Bawarczyków". Ładną akcję na prawym skrzydle przeprowadził Franck Ribery, podał do ustawionego na granicy pola karnego Marka van Bommela, a ten strzałem w dolny róg pokonał Sebastiana Freya.
3:1 Jovetić 64 Po pięknym strzale drugie trafienie w tym meczu zaliczył 20-letni reprezentant Czarnogóry i w tym momencie to Fiorentina ponownie bliżej była wywalczenia awansu do kolejnej fazy rozgrywek.
3:2 Robben 65 Szczególnej urody gola na wagę zwycięstwa w dwumeczu zdobył jednak Arjen Robben. Piłka po jego uderzeniu z ok. 30 metrów wylądowała tuż przy lewym słupku bramki Freya.
Arsenal: Almunia - Sagna, Campbell, Vermaelen, Clichy - Nasri (73. Denilson), Song, Diaby - Rosicky (57. Eboue), Bendtner, Arszawin (76. Walcott).
FC Porto: Helton - Fucile, Rolando, Bruno Alves, Pereira - Ruben Micael (76. Guarin), Coelho (46. Rodrizguez), Meireles - Ravela (76. Gonzalez), Falcao, Hulk.
Fiorentina: Frey - De Silvestri, Natali, Kroeldrup, Felipe (79. Pasqual) - Marchionni, Montolivo, Zanetti, Vargas (82. Kerrison) - Jovetic - Gilardino.
Bayern: Butt - Lahm, van Buyten, Badstuber, Alaba - Robben, van Bommel, Schweinsteiger, Ribery (90. Pranjić) - Mueller, Gomez (30. Klose).
- Skonfiskowano arsenał, który miał trafić na plan filmu Brada Pitt'a
- Polacy: Praca da się lubić!
- Polacy przechwycili arsenał talibów
- Mourinho: Messi? Sam meczu nie wygra. Inter gra dziś z Barcą
- „Ja fajtłapa? To przesada!”. Zgadzasz się z Fabiańskim?
- Benitez: Wymagania były zbyt duże
- Zobacz jak stącili rakietę laserem
- Arsenal: Fabregas i Arszawin na wylocie
- Ranking FIFA: Awans Polaków o jedno oczko, Egipt w czołówce
- Fabiańskiemu trzy strzelili!

I jak tu nie kochać piłki nożnej ?