Jak Arłukowicz został sejmowym bohaterem
Poseł Arłukowicz ocalił życie koledze. Kiedy Grzegorz Pisalski zakrztusił się ością łososia w sejmowej stołówce, Arłukowicz wsadził mu do gardła szczypce. Sprawnym ruchem wyciągnął pechowy kawałek ryby i uratował kumpla przed uduszeniem.
Bartosz Arłukowicz, fot. East News
Ten wspólny obiad w sejmowej restauracji mógł się zakończyć naprawdę tragicznie. Grzegorz Pisalski zajadał spokojnie łososia, gdy nagle w gardle utknęła mu ość. Zrobił się cały siny i nie mógł oddychać. Na szczęście po drugiej stronie stołu siedział Bartosz Arłukowicz, z zawodu lekarz.
Jednak śledczy komisji hazardowej nie od razu zdał sobie sprawę z powagi sytuacji. Jak wspomina Pisalski:
Ja się dławiłem łososiem, a Arłukowicz patrzył na mnie i chichotał. Myślał, że udaję. Ale po chwili i dla niego było już jasne, że tracę oddech, że naprawdę się duszę.
Zobacz też: Permanentna inwigilacja w Sejmie
Nie tracąc ani chwili polityk lewicy lotem błyskawicy popędził po pomoc do sejmowego pielęgniarza. Jednak ten, niepomny zagrożenia, chciał wysłać posła z ością w gardle do laryngologa. Według relacji Arłukowicza:
Pielęgniarz wysyłał nas do specjalisty, a na to nie było czasu. Zabrałem mu więc narzędzie, takie specjalne szczypce, i wróciłem, by ratować kolegę.
Zobacz też: Prawie udusił się na boisku
Dzielny poseł wpadł do stołówki, chwycił ledwo już żywego Pisalskiego i szczypcami wyciągnął mu z gardła ość zdradzieckiej ryby wraz ze sporym kawałkiem jej mięsa.
Szczęście Pisalskiego i wdzięczność partyjnemu koledze nie miały granic. Mógł znów głęboko odetchnąć, a jeszcze przed chwilą był jedną nogą na tamtym świecie.
Poseł Arłukowicz uratował mi życie. Moja rodzina i ja jesteśmy mu niezmiernie wdzięczni.
Zobacz też: Czy to ptak, czy samolot? Nie, to Superszmaja!
Arłukowicz natychmiast został okrzyknięty sejmowym Supermanem. Tym sposobem zrobił Superszmai poważną konkurencję. I to we własnym klubie!
Źródła: efakt.pl, dziennik.pl
- "Kaczyński powinien przeprosić za Hitlera"
- Komorowski: Akcja związkowców "nieprawdopodobnie groźna"
- Wałęsa: Ja bym protestujących spałował
- Tymoszenko znów odmówiła leczenia
- Sejm zawiadomił prokuraturę. Ma nagrania, ale nie pokaże
- Niesiołowski: Zrobię tak, jak mówi Tusk. Przeproszę Stankiewicz
- Duda: Nie wypuściłbym Kaczyńskiego
- Tusk: Niesiołowski powinien przeprosić
- "Prowokatorka Stankiewicz była nachalna"
- Biedroń: Przed Sejmem sikali gdzie popadnie

Świat byłby od razu lepszy
Poza tym buddyzm to nie religia, chyba, że ten chiński, bo tybetański to już nie tyle filozofia, co sposób życia i nawet my katolicy, możemy część z ich nauk wziąć za swoje, gdyż nawet Dalajlama mówi, że nie trzeba rezygnować z tego, co nas ubogaca duchowo, czyli naszej religii, nie korzystając ze wskazań buddyjskich
To filozofia współczucia i lek na zło tego świata-poczytajcie chociażby biografię Dalajlamy czy też Wprowadzenie do buddyzmu tybetańskiego, a już sporo zrobicie dla siebie