Jakubiak zdradza sekrety o kobietach Kaczyńskiego: Bez nich chodziłby głodny
Im jest starszy, ty lepiej wygląda - tak postrzegają Jarosława Kaczyńskiego jego najbliższe współpracownice. Wiedzą one jednak doskonale, że jak to mężczyzna, nie dałby sobie rady bez troskliwej, kobiecej ręki.
Zobacz też: Anna Komorowska na Mazurach. Co robiła?
Ktoś powinien pomóc mu wybrać koszulę, przypilnować by nie chodził głodny… - Muszą dbać o niego kobiety - mówi Elżbieta Jakubiak To ona właśnie jest jedną z "opiekunek" prezesa PiS. Zdecydowała się opowiedzieć Faktowi jak o niego się troszczy.
W czasie kampanii to właśnie ja albo Joanna Kluzik - Rostkowska doradzałyśmy mu jaką koszulę założyć: białą, czy błękitną. A do jakich zdjęć warto założyć coś luźniejszego - opowiada pani Elżbieta.
Mało kto to zauważył ale przez cały okres kampanii wyborczej Jarosław Kaczyński podczas publicznych wystąpień miał założony zawsze czarny krawat. - To była jego żałoba, ten czarny krawat to był symbol - mówi Jakubiak.
Kobiety związane z prezesem zadbały nawet o taki detal jak okulary. - Wybrała je koleżanka, bardzo dobra przyjaciółka rodziny. Przywiozła i on naprawdę dobrze w nich wyglądał - wspomina Jakubiak, która przyznaje się do tego, że w ogóle uważa prezesa za niezwykle atrakcyjnego.
Elżbieta Jakubiak i Jarosław Kaczyński. Fot. Michal Kolyga / newspix.pl
Muszę przyznać, że Jarosław to przystojny mężczyzna o szlachetnych rysach twarzy. Im robi się starszy, tym te rysy stają się szlachetniejsze - twierdzi. Do tego Jarosław ma mocne, jasne spojrzenie. Bardzo dobrze wychodzi na zdjęciach - dodaje.
Okazuje się jednak, że prezes Kaczyński ma też słabostki. Bardzo lubi słodkości, zwłaszcza ciastka do filiżanki herbaty.
Kiedyś pewna pani upiekła dla niego szarlotkę, w ogromnej brytfance, która miała jakieś 10 centymetrów wysokości i przyniosła ją do biura. Jarosław był zachwycony. Przed południem zjadł kawałek i potem musiał wyjść, ale ta szarlotka była taka dobra że inni ją zjedli. Kiedy Jarosław wrócił, żartował "To jest haniebne żeby zjeść moją szarlotkę". Wszystko było z oczywiście z uśmiechem, w żartach… - wspomina Jakubiak.
W czasie kampanii prezes mało spał i do późna pracował w siedzibie partii. - Trzeba było coś jeść, dlatego w kampanii, kiedy byliśmy w hotelu Europejskim, to biegaliśmy do Batidy na sałatki- a dla niego braliśmy kanapki, bo on oczywiście nie miał czasu zjeść - opowiada Jakubiak.
O obiady dbała pani Basia, dyrektorka biura, prezes zawsze miał coś ciepłego do jedzenia, najczęściej ze stołówki na szóstym piętrze biurowca przy Nowogrodzkiej. Kiedyś była z nim na obiedzie i w karcie można było sobie wybrać czy chce się ziemniaki czy frytki, Jarosław brał frytki, uwielbiał je. W żartach mówił do mnie "Ja wiem że frytki to takie dziecinne, ale ja je naprawdę bardzo lubię" - opowiada Jakubiak.
Jedno jest pewne. Takie troskliwe współpracownice to skarb. Nie każdy może liczyć na taką pomoc na co dzień.
Źródło: Fakt.pl
- Radny śpiewa o "wielkim L. Kaczyńskim"
- Kaczyński chce nowego województwa
- Euro 2012: PiS chce zawieszenia broni?
- Kaczyński: "Lenin wiecznie żywy". Wstyd
- PiS i SP: Szkoły potrzebują religii
- Markowski: To fałszywa teza, że młodzi są za PiS
- "Wybuchy? Tak, w głowie Macierewicza"
- Sondaż: Młodzi wolą PiS od PO
- "Kaczyński będzie premierem Polski"
- PO traci, PiS jest coraz bliżej

!i trzeba go zwolnić czym ona go tak uraziła
? Tak Pani adorowała starego kawalera i co