Miał Ammanna na widelcu gdyby nie wiatr...
Kiedy skończy się dominacja Szwajcara? Dzisiaj wygrał szósty konkurs z rzędu! Serce chciało zwycięstwa Polaka, rozum podpowiadał, że będzie jak zwykle. Ammann jest w tym sezonie jak szwajcarski scyzoryk - do wszystkiego się nadaje i ze wszystkim sobie doskonale radzi.
Zawiedziony mistrz spogląda na Ammanna
Po pierwszej serii wydawało się, że Małysz wreszcie pokona Ammanna. Wspaniały scenariusz był bliski spełnienia. Polak wyszedł na prowadzenie po najdłuższym w całym konkursie skoku. Małysz bez rewolucyjnych wiązań poszybował na odległość 135,5 metrów. To było wspaniałe!
Niestety w drugiej serii już tak daleko już nie poleciał. Tuż po odbiciu wydawało się, że zwycięstwo jest jego, doskonałe wybicie i spokojny wysoki lot. Jak na złość, kiedy wszystko wydawało się iść zgodnie z planem mistrz nagle zaczął tracić wysokość. Zabrakło przychylnych wiatrów...szkoda, wielka szkoda.
Na dodatek w końcowej fazie pojawiły się problemy z lądowaniem.
W efekcie skończyło się na 127,5 metrze i dopiero trzecim miejscu.
Jak zwykle triumfował Simon Ammann, który zwycięstwem w Lillehammer zapewnił sobie Kryształową Kulę. Drugie miejsce przypadło Austriakowi Gregorowi Schlierenzauerowi.
Kamil Stoch, który skakał w nowych zapięciach skończył zawody na 10. miejscu, Stefan Hula był 35., a Łukasz Rutkowski przedostatni.
I to by było na tyle. Uszy do góry Adam, byłeś wspaniały!
- Tajny plan PSL. Pozyskać Adama Małysza!
- Tusk: Nie narzekajmy, Justyna i tak wyrwie złoto!
- Palikot: Dlaczego Małysz nie odszedł na drugi krąg?
- Poseł pojechał na Małysza i narzeka
- Adam Małysz na wiosnę zadebiutuje w nowym sporcie. Jakim?
- Miliony wyrzucone w błoto
- Vancouver: Optymizm w drużynie skoczków
- Polscy skoczkowie u szczytu formy!
- Małysz: Byłoby miło, gdyby się powtórzyło
- Kowalczyk obolała i wyczerpana

Jesteś najlepszy