SZOK: Joaquin Phoenix naprawdę udawał!
Joaquin Phoenix i Casy Affleck, twórcy głośno dyskutowanego obrazu "I'm Still Here: the Lost Year of Joaquin Phoenix" po mistrzowsku oszukali wszystkich. Okazuje się bowiem, że ich dzieło nie jest filmem dokumentalnym a wszystko co pokazuje to wykreowana na potrzeby projektu fikcja.
Fot. SPLASH NEWS/ East News
Upadek gwiazdy
Przez dwa lata cały świat obserwował, jak mu się wydawało, upadek wielkiego aktora. Joaquin Phoenix ogłosił w 2008 roku, że porzuca aktorstwo i rozpoczyna karierę, jako hip-hopowiec. Na oczach wszystkich, z jednego z lepszych aktorów swojego pokolenia, Phoenix przeistoczył się w zarośniętego dzikusa, na pytania odpowiadającego monosylabami bądź bełkoczącego w taki sposób, że nikt nie był w stanie zrozumieć, o co mu chodzi. Również wygląd zewnętrzny aktora bardzo się zmienił, bujny zarost na twarzy i sporo zbędnych kilogramów z przystojnego mężczyzny zrobiły mało atrakcyjnego odmieńca. Phoenix wycofał się w trakcie tej przemiany z życia publicznego, nie pokazywał się na przyjęciach nie udzielał wywiadów, nie grał w filmach. Choć jego metamorfoza była dla wszystkich szokująca, to wyglądała na tyle realistycznie, że wydawała się być smutną prawdą.
W trakcie całej tej przemiany osobowościowej, Phoenixowi towarzyszył jego szwagier i jednoczenie najlepszy przyjaciel Casey Affleck. Jak twierdzili obaj panowie, Affleck rejestrował kamerą różne autentyczne sytuacje z ostatnich dwóch lat życia Joaquina i tak powstał dokumentalny film o upadku wielkiej gwiazdy. Jeszcze przed festiwalem w Wenecji, podczas którego film miał swoją premierę, Affleck zapewniał, że jest on autentycznym zapisem życia jego przyjaciela.
Zobacz zwiastun głośnego filmu:
Mistrzowie mistyfikacji
Dopiero teraz, tydzień po premierze, Affleck zdecydował się wyjawić prawdę. "I'm Still Here: the Lost Year of Joaquin Phoenix" to jedna wielka mistyfikacja. Phoenix nie przeżywał żadnego załamanie ani rozpadu osobowości, wszystko było znakomitą grą aktorską. Drastyczne sceny z prostytutkami i narkomanami powstały przy udziale aktorów. Jak przyznał Casey, nawet filmy rzekomo pochodzące z domowej wideoteki rodzinnej, ukazujące dzieciństwo Joaquina były podrobione.
Na swoje usprawiedliwienie Casey twierdzi, że jego zamiarem nie było oszukiwanie ludzi a jak najbardziej rzeczywiste ukazanie tego, co dzieje się z człowiekiem, kiedy zaczyna tracić wiarę w sens swojego dotychczasowego życia. Rolę Phoenixa nazwał natomiast „najważniejszym wystąpieniem w jego karierze”.
Trudności w ocenie filmu
Choć fakt, że Phoenix na potrzeby tego projektu na 2 lata stał się zupełnie innym człowiekiem może budzić podziw dla jego zaangażowania i umiejętności aktorskich, to w widzach pozostaje jednak pewien niesmak. Przez cały ten czas byliśmy zapewniani, że to, co dzieje się na naszych oczach jest autentyczne. Twórcy filmu, bardzo gorliwie zaprzeczali jakoby miał on być mistyfikacją. Po wyjawieniu tajemnicy opinia publiczna podzieliła się więc na dwa obozy. Jeden jest zachwycony niestandardowym pomysłem, ogromnym poświęceniem (Phoenix na 2 lata zawiesił swoją karierę aktorską) i przede wszystkim rewelacyjnymi zdolnościami aktorskimi Joaquina. Są również i tacy, którzy twierdzą, że nic nie usprawiedliwia tego, że twórcy filmu przez cały czas z zamysłem oszukiwali wszystkich wokół.
Po której stronie jesteście?
Źródło: The NewYourkeTimes.com
- ZTM ocenzurowało plakat z całującymi się mężczyznami
- "Kaczyński będzie premierem Polski"
- Nastoletnia matka bije niemowlę. Film wstrząsnął internetem
- Oto, jak będą oszukiwać na Euro
- Ojciec oskarżony. Uczył syna na kibola
- Rutkowski nakręci film o sprawie Madzi
- Katechetka ma kłopoty, bo pokazała dzieciom "Pasję"
- Profanacja: "Bawili się" w odprawianie mszy
- Niemcy: Muzułmanie grożą dziennikarzom
- "Kazali Marcie pakować rzeczy, bo Komorowski musiał tam wejść"

Ten facet ma tak silną psychikę, że niejednego by skasował samym wzrokiem xD Zastanówcie się nad komentarzami