SZOK: Testują samochody na ludzkich zwłokach!
Koncerny samochodowe używają ludzkich zwłok w testach swoich najnowszych pojazdów. Producenci aut ciągle jednak nie chcą się do tego przyznać. Twierdzą, że to negatywnie wpływa na ich wizerunek.
Fot. Jacek Waszkiewicz/REPORTER
Na filmach pokazujących wytrzymałość samochodów w zderzeniach z przeszkodami na fotelach siedzą charakterystyczne żółte manekiny. Jednak większość rozwiązań dotyczących bezpieczeństwa była sprawdzona na ludzkich zwłokach. Dzięki takim testom powstały m.in. trzypunktowe pasy bezpieczeństwa, składana kolumna kierownicy czy elastyczna przednia szyba.
Zobacz też: Znaleziono ciało znanego kucharza. W zamrażarce
Skąd koncerny biorą ciała do testów? Współpracują w tym celu z uczelniami wyższymi, które dostarczają im "materiału" do eksperymentów. W USA tego typu badania uniwersyteckie wspierane są przez rządową agencję do spraw bezpieczeństwa na drogach, National Highway Traffic Safety Administration. Co roku część pieniędzy ze swojego ogromnego budżetu przeznacza ona na testy z udziałem ludzkich korpusów. Same koncerny też sponsorują poszczególne placówki badawcze.
Mimo to producenci samochodów stanowczo temu zaprzeczają. Kiedy w 2008 roku szwedzki naukowiec powiedział w wywiadzie, że General Motors i Saab przeprowadzają testy z udziałem ludzkich zwłok, oba koncerny stanowczo temu zaprzeczyły.
Zobacz też: Samochód napędzany metanem z ludzkich ekskrementów
Jednak testy takie owocują ciągle nowymi rozwiązaniami. Na przykład Ford wprowadził dzięki nim pasy z ukrytymi poduszkami bezpieczeństwa na tylnej kanapie nowego Explorera. Badania przeprowadził Instytut Badań nad Transportem uniwersytetu stanowego Michigan.
Zwłoki są specjalnie przygotowywane do testów: wkłada się je w specjalne kombinezony z czujnikami oraz zakrywa twarz. Ręce i nogi są dodatkowo przytwierdzane do ciała. Uczelnie, które przeprowadzają takie badania mają odpowiednie procedury umożliwiające pozyskanie i pozbycie się zwłok, które przeszły już crashtesty.
Zobacz też: Trzymała ciało matki w lodówce!
Wnioski z badań naukowcy pozyskują, przeprowadzając sekcję zwłok i wykonując zdjęcia rentgenowskie. Najbardziej znany specjalista od tego typu badań profesor uniwersytetu stanowego Wayne Albert King twierdzi, że testy z udziałem ludzkich zwłok przeprowadza się zaledwie kilka razy w roku. Dodaje, że dzięki nim około 8,5 tys. ludzi rocznie uchodzi z życiem z wypadków.
Źródło: nasygnale.pl
- Spaliła córkę w piecu. Odpowie za nieumyślną śmierć
- Edmund Klich został odwołany
- Matka Magdy: Skłamałam, bo Rutkowski wydzwaniał do dziennikarzy
- Matka Magdy została aresztowana
- Ksiądz: Nie oceniajmy pochopnie matki
- Matka Magdy usłyszała zarzut
- Śledztwo ws. Magdy wciąż trwa
- Odnaleziono zwłoki małej Magdy
- Informacje Rutkowskiego są bezwartościowe?
- Naukowcy: Alkohol wydłuża życie!

!
jak by na żywych to rozumiem ale tak jak teraz to luz