1. Przeskocz do zawartości

UWAGA: Używasz przestarzałej przeglądarki.

Nowoczesne przeglądarki są wygodniejsze, szybsze i bezpieczniejsze dla twojego komputera.

Zaktualizuj swoją przeglądarkę »

Nowoczesne przeglądarki

Wasilewski nie kończy kariery

Minął właśnie rok od dnia, w którym Marcin Wasilewski (30 l.) doznał koszmarnego złamania nogi. Polski obrońca przez wszystkie te dni rozpaczliwie walczył o powrót na boisko. Na chwilę mu się nawet udało, ale wciąż czuł ból, dlatego kolejny raz położył się na stole operacyjnym. Jak dowiedział się Fakt, zabieg przyniósł pozytywne efekty, "Wasyl" czuje się coraz lepiej, wczoraj miał zajęcia z piłką, a w październiku ma wrócić do normalnych treningów. Pogłoski o zakończeniu kariery przez Polaka, o wyrzuceniu go przez Anderlecht i powrocie do ojczyzny, można włożyć między bajki, choć piłkarz sam ich nie dementował, gdyż dostał od działaczy zakaz, by wypowiadać się publicznie

Wasilewski, piłka nożna, kontuzja Fot. Irek Dorożański / Edytor

Wasilewski czuł ból z prostej przyczyny. Kiedy lekarz otworzył kontuzjowaną nogę, okazało się, że... w środku ruszają się kości! Dopiero ponowne ich złączenie, sprawiło, że Marcin przestał odczuwać ból, który wcześniej przeszkadzał mu nawet podczas zwykłego chodzenia, nie wspominając już o lekkich ćwiczeniach. Teraz jest o niebo lepiej. Zaczął treningi od zera, ale z dużo większą łatwością mu to przychodzi. Walczy, bo ma do tego odpowiedni charakter.

Niedawno klub obiecał, że jeśli postęp w rehabilitacji utrzyma się na takim poziomie, Wasilewski otrzyma nowy kontrakt na kolejnych 12 miesięcy. Na razie nie ma niczego na piśmie, ale już sama obietnica jest świadectwem tego, że Polak znalazł się w cywilizowanym świecie. Z drugiej strony – może ktoś ma wyrzuty sumienia, że pierwsza operacja została spartaczona?

Zobacz też: EURO 2012: Na plus tylko budowa stadionów, reszta - fatalnie!

To wszystko nie ma już teraz znaczenia, bo dla „Wasyla” najważniejszy jest powrót do piłki. Na ponowny zabieg zdecydował się praktycznie z dnia na dzień. Wiedział, że to dla niego ostatnia szansa. No i tak bardzo bolało...

Wszyscy tłumaczyli mu: „przystosuj się do bólu”, przyjmował to więc z pokorą, ale tak naprawdę nie wiedział co robić, przecież nigdy nie miał tak poważnej kontuzji. Na szczęście, wszystko wskazuje na szczęśliwe zakończenie. Jeśli przy kontakcie z piłką noga nie będzie boleć, to wkrótce znów powinniśmy zobaczyć takiego „Wasyla” jak dawniej.

Zobacz też: Zieńczuk będzie gwiazdą Lechii

Źródło: Fakt

Fakt

  • Podziel się:
  • Blip
  • Wykop
/dynamic/commentsForm/wasilewski-nie-konczy-kariery Dodaj komentarz
  1. Nie ma jeszcze komentarzy. Napisz pierwszy!

Nasze produkty: